„Polityka” o ojcach- czyli wciąż czekam na dobry tekst o ojcostwie

20140627-115726-43046108.jpg

No dobra, przeczytałam. Powiem krótko, bo nie ma co się rozpisywać.
Coś jest nie tak z tym tekstem i chyba to jest po prostu taka maksymalna gazetowa powierzchowność.

Podsumowanie doświadczeń par, które po równo dzielą się obowiązkami przy dzieciach, jako tych, które w końcu się z tego powodu rozwodzą, albo przynajmniej nie mają seksu, jest dla mnie po prostu bzdurne. Nie w tym sensie, że nie ma takich rodzin, albo ja ich nie znam, tylko dlatego, że między koincydencją a korelacją jest jednak pewna różnica. I warto to wiedzieć, jak się pisze taki tekst. Że może są jakieś inne okoliczności, które do tego prowadzą, a nie, że od razu model jest zły, bo ojciec traci na męskości, a z tego to same problemy, więc już lepiej niech zostanie po staremu. WTF?

To, że ojciec nie jest matką, to już naprawdę nie musiało się wielce okazywać. Przytomni ludzie nie mają co do tego wątpliwości raczej od dawna. Ale fajnie może, że napisali, że rolą ojca w pierwszym okresie życia dziecka nie jest USIŁOWANIE WEJŚCIA W ROLĘ MATKI, a WSPARCIE matki- co oczywiście może przybierać rozmaite formy- i tu zgoda, że zależy od preferencji, od tego jak się partnerzy dogadają.

A połowa tekstu to takie pitu-pitu tatów-celebrytów, z którego niewiele wynika.
Ogółem, spodziewałam się po Polityce trochę poważniejszego podejścia do tematu.
Ale oceńcie sami.
I napiszcie mi, co sądzicie.

Reklamy

5 thoughts on “„Polityka” o ojcach- czyli wciąż czekam na dobry tekst o ojcostwie

  1. A ja jestem uczulona ogólnie na takie podziały. Jaki ma być ojciec, jaka matka, do czego stworzeni czy nie stworzeni. Co para, to obyczaje. Jeden facet czuje, że opieka nad dzieckiem utwierdza go w męskości, inny, że go z niej odziera. Każda para powinna sama się tymi obowiązkami podzielić, a podzielić się powinna, bo oboje to dziecko „stworzyli”. Mam wrażenie, że ludzie jakoś się pogubili w tej całej idei rodzicielstwa – koniecznie chcą jakiegoś schematu. Koniecznie jakiejś oczywistej linii podziału. Nie ma! A Politykę czytuję rzadko.

  2. No niestety nie jest tak, że co para to obyczaj. Obyczaj wciąż taki, że matka przy dziecku, ojciec w robocie. Mama od pieluch, Tata od zabawy. A nawet, jak jest inaczej, to jest to „przeciw obyczajowi”. No i z tego tekstu wynika, że tak jest ok i nie należy nic z tym zrobić, bo więcej szkody niż pożytku. Oczywiście, że nie powinno być jedynego słusznego modelu. Problem w tym, że on nadal funkcjonuje, a próba jego podważenia jest tu opisywana, jako chwilowa moda, ideologiczna nadgorliwość. A do tego z góry skazana na fiasko.

  3. Cześć – na pierwszy komentarz wypada się przywitać 🙂 Podczytuję Cię systematycznie, ale z zabiegania nie komentuję. Interesuję się kwestiami psychospołecznymi, a przy tym jestem młodą mamuśką, więc bardzo często piszesz to co ja myślę 🙂 Ja też piszę – ale bardziej o swojej codzienności niż o przemyśleniach. Mam bardzo konserwatywną rodzinkę i czasami łatwiej mi nie rozmyślać za dużo niż przerażać się otoczeniem.

    No ale przejdźmy do rzecz – wydaje mi się, że warto zauważyć też, że rozwody są rzadsze u konserwatywnych rodzin, z tradycyjnym podziałem obowiązków, bo tam rozwód to największe zło, inaczej rozumie się szczęście, a partnerka bardziej uległa, przywiązana do domu mniej wymaga. Artykuł opisuje jeden z objawów, a nie kompleksowo sytuację i jak lubię Politykę, tak spece od PR muszą populistycznie przyciągnąć czytelnika, pisząc językiem prawdy czarno-białej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s